DreamMount

Szczyty marzeń

 HOME

Bardzo oddaliliśmy się od naturalnych górskich zabaw i pasji. Powstają kolejne "prawie wydziały" uniwersyteckie. Jedna książka o "krótkiej linie". Inna o teorii asekuracji. Następna o lawinach. Wszystkie pisane z całą powagą przez największych ekspertów. A mnie jest trochę żal... czyż nie jest istotą alpinizmu (i pokrewnych zajęć; jak zwał, tak zwał) wziąć plecak, d..ę w trokii ruszyć na szlak, w ścianę, czy w dzikie chaszcze ?

W. Cywiński

 
 
Ludzie po górach chodzili, chodzą i będą chodzić. Jedni podejmując ryzyko świadomie i ograniczając je za sprawą umiejętności wraz z nabywanym z czasem doświadczeniem, inni wybiorą pójście na żywioł zmniejszając swoje poczucie bezpieczeństwa niekoniecznie zawsze świadomie. Z pobytem w górach jest jak z życiem codziennym. To sztuka wyboru, podejmowania decyzji niosących za sobą bardzo realne konsekwencje. To od każdego z nas, decydujących się na górską pasję, zależy którą opcję z powyższych dwóch wybierzemy.
Pójście na żywioł, czyli bez przyswojenia sobie podstawowych zasad bezpiecznego poruszania się w górskim i wysokogórskim terenie przy ogromnym szczęściu kończy się dobrze. Tylko, że taka dobra passa prędzej czy później się kończy…. w dodatku często bardzo źle. Spora część akcji i wypraw TOPR po turystów jest wynikiem: złego przygotowania się do wycieczki, czy złego prowadzenia grupy w górach.

Jeśli zatem wybierzemy opcję podnoszenia górskich umiejętności to mamy różne możliwości: od stałego wynajmowania przewodnika górskiego, kończąc na szkoleniu u instruktora górskiego. Wybór należy do każdego z nas i każdy powinien być świadomy podjętej przez siebie decyzji.

Wynajmowanie przewodnika, nawet na szlaki, zwalnia nas od żmudnego nabywania nie tylko umiejętności, ale przede wszystkim doświadczenia. Przewodnik zadba o detale, które byłyby na naszej głowie, kiedy nie zdecydujemy się na ww. opcję. Jak każde rozwiązanie niesie za sobą konsekwencje. Przewodnik decyduje o trasie, postojach, końcu wycieczki. Z reguły jest to szybkie wejście na szczyt, kilka fotek i „ewakuacja”. Nie mamy w zasadzie czasu na delektowanie się widokiem gór.

Jeśli powyższa opcja nie jest dla nas atrakcyjna, a chcemy samodzielnie wybierać trasy, decydować o tym kiedy wyruszamy na szlaki, ile czasu spędzamy w górach i kiedy wracamy to najlepszym rozwiązaniem jest zapisanie się na kursy turystyki górskiej.  W wymiarze finansowym, w perspektywie czasu, bardziej opłacalne jest zainwestowanie pieniędzy i czasu na kurs, szczególnie gdy mamy w planach zdobycie np. Wielkiej Korony Tatr ☺ Dodatkowym argumentem jest fakt, że na takich kursach możemy poznać ludzi którzy w przyszłości mogą stać się naszymi partnerami na górskich wyprawach. Dostaniemy fachową poradę dot. sprzętu, odzieży górskiej, itp. od osób, które na co dzień z nich korzystają.